Zaczarowane Szablony

g

g
Na blogu znajdziecie mnóstwo szablonów na blogspota o przeróżnej tematyce. Już stworzone i do ogólnego użytku znajdują się w galerii. Gdyby nie było tam waszej wymarzonej pracy to zawsze możecie zamówić coś specjalnie dla Was. Polecam także zaglądanie do zakładki z propozycjami. Tworząc nowe, wolne szablony zawsze kieruję się waszymi pomysłami. Raz w tygodniu pojawia się recenzja wybranej przeze mnie rzeczy. Bardzo często są to książki, ale czasem zdarzają się też inne produkty. Najczęściej publikuję je w okolicach weekendu. O nowościach zawsze informuję na moim Facebooku. Prócz grafiki i recenzji publikuję wszelkiego rodzaju posty z przemyśleniami. Jest to bardzo szeroka kategoria i może pojawić się dosłownie wszystko. Piszę o tym, co aktualnie siedzi mi na duszy, co mnie zaciekawiło i uważam, że może być to również interesujące dla Was.

15.11.2016

Sumienie miała czyste - nieużywane

Od kilku dni na blogu jest nowy, jesienny szablon. Dość prosta rzecz, ale bardzo podoba mi się jego kolorystyka. Zostanie z nami przez jakiś miesiąc, więc mam nadzieję, że Wam tez się podoba. Gdyby cokolwiek nie działało - dajcie mi znać.

Przeglądałam ostatnio blogosferę i mam wrażenie, że blogerzy zapadli w jesienną drzemkę. Żadnych nowych postów, wszędzie głucha cisza. Zawsze to nadchodzi fazami - latem i w ferie masa postów, a jesienią, kiedy każdy ma najwięcej obowiązków, zostaje pustka. Strasznie nie lubię tego okresu.

Dzisiejsza notka miała być dłuższa, ale zapomniałam myszki z domu rodzinnego i jestem skazana na touchpad. Totalna masakra, ciężko mi cokolwiek zrobić na laptopie. Na szczęście udało mi się wstawić dwa szablony i naprawić kilka starych.

Naprawione szablony

3 naprawione szablony, które znów nadają się do użytku. Nie wiem, które z moich prac działają, a które nie. Jeśli wypatrzyliście taki szablon, ale coś się nie wyświetla to piszcie. Udało mi się przerzucić większość rzeczy z poprzedniego laptopa i teraz mogę już od ręki poprawiać i uzupełniać linki, które wygasły.

Przygarnij szablon!

Mam jeszcze jedną sprawę. Szablon, który widzicie z lewej strony czuje się bardzo samotny. Był robiony na konkretne zamówienia, ale chyba nie polubił się z blogerem, bo został porzucony. Siedzi sam, w kącie dysku i czeka na kogoś, kto go przygarnie. Schludny, estetyczny, uniwersalny - na pewno będzie dobrze służył.

Nie chcę go udostępniać do dowolnego użytku, bo trzeba kilka rzeczy dobrze dopasować i zainstalować, żeby idealnie działał, więc wolę to zrobić osobiście. Napis nad postami i gadżetami mogę dowolnie dopasować do konkretnego bloga. Menu główne jest nieruchome, do postów możemy wprowadzić automatyczne zawijanie. Jeśli komuś będzie bardzo zależało to możemy zainstalować jakieś dodatkowe czary.

W każdym razie jeśli ktoś z Was chce przygarnąć ten szablon to dajcie mi znać na meila (molepuma@gmail.com) albo zostawcie kontakt do siebie to się odezwę.
Czytaj dalej »

09.11.2016

Manicure hybrydowy z AliExpress

 
Pracowałam ostatnio w salonie kosmetycznym. Pod pewnymi względami było to świetne miejsce - fajna ekipa, dobra kawa i darmowe zabiegi. Szczególnie upodobałam sobie manicure hybrydowy. Nic nie odpryskuje, paznokcie są cały czas ładne i zadbane. Totalna odmiana! Nie wiem, jak Wam, ale mi zwykłe lakiery nigdy nie trzymają się długo. Niestety z pewnych względów postanowiłam zmienić prace i tu pojawiło się pytanie - jak żyć bez hybryd?

Hybryda na naturalnej płytce kosztuje średnio 90 pln. Pewnie, można taniej, można drożej - w każdym miejscu są inne ceny. Nie zagłębiajmy się w to jednak, wystarczy, że zaczęłam sobie obliczać,  co zrobić, by nie zrujnować mojego małego, studenckiego portfela. Odpowiedz przyszła niespodziewanie za sprawą mojej znajomej. 

Patrzę, przyglądam się - ale ma ładne paznokcie! Świetny kolor, idealnie kryjący, nic nie odpryskuje. Jestem pewna, że robiła w jakimś dobrym salonie, bo jakże by inaczej! A tu niespodzianka - lampa, lakiery i wszystko innego kupiła na AliExpress. Sama lampa, łącznie z wysyłką, kosztowała 50 pln. Szok. Niedowierzanie. Bo jakże to kupić taką chińszczyznę, która nie dość, że działa to jeszcze kosztuje tyle, co nic?

Jeśli się zastanowić to większość rzeczy na rynku to chińszczyzna. Postanowiłam, że zaryzykuję. Ustawiłam się budżet na 200 pln. Tyle, co dwa zabiegi plus jakaś henna. Sama nie robiłam jeszcze hybryd, ale miałam je już robione. Robiłam także zamówienia do salonu, więc wiem  mniej więcej, czego potrzebuję. Najważniejsze: lampa, baza, top, lakiery, ozdoby.

Trafiłam na idealny czas. Na AliExpress niedługo dzień wyprzedaży, dokładnie 11 listopada będzie masa produktów w obniżonych cenach. Powiedzcie - jak nie teraz to kiedy? 

Lampa
Znalezione obrazy dla zapytania Sun9cZdecydowałam się na model Sun9c plus o mocy 36 W. Jestem totalnym laikiem, jeśli chodzi o lampy, ale przejrzałam sto i jeden opinii dziewczyn, które znają się na rzeczy i ten sprzęt zdecydowanie wystarczy mi co codziennego użytku. W piątek będę mogła go kupić za jedyne 11.70$. Są jeszcze tańsze opcje, np. popularne mostki, ale po przeczytaniu recenzji stwierdzam, że różnica w cenie jest na tyle mała, że lepiej dołożyć kilka dolców i mieć odpowiednią lampę. Wszystko jednak zależy od Was. Mam dwa Was 3 propozycje lamp, począwszy od najtańszej do najdroższej: SUNmini za 3,99 $, Sun9c plus za 11,70$, Sun5 za 29,90 $. Wszystkie są ze sprawdzonych, polecanych sklepów.
Baza/Top
Baza(pierwsza warstwa manicure)/ Top (ostatnia warstwa) - Tutaj miałam problem, bo zastanawiałam się, czy nie kupić ich w Polsce. Znalazłam jednak na Ali produkty z CND, czyli marki, która jest używana w profesjonalnych salonach. Co prawda produkty, które znam oraz te z AE zapewne mają ze sobą tyle wspólnego, co nic, ale warto spróbować. W piątek będzie je można kupić za mniej niż dwa dolary. Aż grzech nie skorzystać! Przykładowy link macie tutaj. Dobrą opinie mają także topy i bazy Color Tale .

Lakiery
Ile ludzi, tyle opinii. Zamarzam kupić po kilka odcieni z każdej popularnej firmy (Belen, Bling, CND, Elite 99, Color Tale, Monasi), żeby ocenić i wybrać najlepsze dla mnie. Jednak mam niesamowity problem. Codziennie wchodzę na stronę i wybieram nowe lakiery. Większość z nich będzie kosztować tylko ok. 1 $! Znacie ten ból? W tym momencie w koszyku mam już ok. 30 lakierów i ciężko mi z czegokolwiek zrezygnować. Dziewczyny, to trzeba leczyć! ;)

Muszę kupić kolor biały z Monasi, bo ma najlepsze krycie. Rozglądam się także za dobrym matem, bo uwielbiam ten efekt. Niestety, przy ostatniej aplikacji matu strasznie piekła mnie skóra wokół paznokci i boję się, że znowu tak będzie. Na wszelki wypadek zamówiłam kilka lakierów bez mocnego połysku, które możecie zobaczyć wyżej. Totalnie zakochałam się w czerwonym i niebieskim kolorze!

Ozdoby
Koniecznie musicie kupić naklejki wodne. Idealne dla każdego, kto nie umie lub nie ma czasu samemu malować wzorki. Są piękne, łatwe w aplikacji i zajmują mało czasu. Polecanym i sprawdzonym sprzedawcą jest np. Born Pretty Co. Są tam między innymi śliczne kwiaty, ja na pewno kupię te. Zamówiłam też coś na święta, mam nadzieję, że zdąży przyjść przed wigilią.

Warto zdecydować się także na różnego rodzaju kryształki. Wystarczy kilka, by totalnie odmienić pazurki. Tutaj macie bardzo tanią i ciekawą propozycje.

Inne potrzebne rzeczy
Po zamówieniu tych wszystkich rzeczy powinno Wam zostać jeszcze troszkę pieniędzy. Warto zaopatrzyć się w różne pilniczki, czasem można je dorwać w fajnych zestawach. Przyda Wam się także wzornik, żeby widzieć na żywo, jakie kolory macie w swoim arsenale. Mi póki co wystarczy 50 sztuk. Znalazłam także ciekawy zestaw narzędzi dla osób, które zamierzają troszkę kombinować z paznokciami. Co do klipsów do usuwania hybrydy - mi jest nie potrzebny, ale decyzja należy do Was. Folia aluminiowa plus aceton w zupełności mi wystarczy. Poszukuję także akrylu do wzmocnienia paznokci, ale jeszcze nie znalazłam żadnego ciekawego. Clener i Aceton można spokojnie kupić w Polsce za niewielką cenę.


@freepik
Mój koszyk ledwo mieści się w kwocie 200 pln, bo wciąż dorzucam nowe rzeczy i pozbywam się tych mniej potrzebnych. Na ten moment najwięcej pieniędzy zabierają mi lakiery. Prócz hybrydowych doszły mi jeszcze te do wzorków, a jak one to i wzorniki, stemple i tak dalej. Nagle okazuje się, że mam milion niesamowicie potrzebnych rzeczy do kupienia ;) Jutro jednak planuję na spokojnie usiąść i zrobić z tym wszystkim porządek. Jeśli skupicie się na jedynie najpotrzebniejszych rzeczach to spokojnie zrobicie zakupy poniżej 200 pln.


Pamiętajcie jednak, że czasem świetna oferta to jedynie pic na wodę. Dużo sprzedawców sztucznie podnosi ceny przed 11, żeby w trakcie promocji wrócić do ceny wyjściowej. Jeżeli kupujecie coś bardziej wartościowego - sprawdźcie historie cen, aby nie zostać oszukanym. Dobrym sposobem, aby to zrobić, jest ściągnięcie specjalnej aplikacji na telefon. Krótko mówiąc - bądźcie ostrożni i nie kupujcie rzeczy tylko dlatego, że jest obniżka. Być może to normalna cena, a tej rzeczy w ogóle nie potrzebujecie ;)

Jeśli ktoś pierwszy raz zamawia z tej strony to musi wiedzieć, że produkty idą aż z Azji. Oznacza to, że będą leciały i płynęły do Was kilka tygodni. Przy zamówieniu prezentów na święta istnieje możliwość, że produkty nie przyjdą na czas. Zamawiając na Ali trzeba uzbroić się w cierpliwość, ale coś za coś, prawda?

Polecam Wam przeglądanie grup na fb dotyczących AliExpress. Dziewczyny wynajdują co lepsze oferty i dzielą się nimi z innymi. Jest tam także  mnóstwo porad i recenzji, która dają wgląd w to, co warto kupować, a co omijać szerokim łukiem.

Tak na koniec, trochę z przymrużeniem oka - być może ceny będą jeszcze niższe. Trump wygrał wybory w stanach i wszyscy zapowiadają, że dolar będzie taniał. Na pewno odbije się to także na zakupach na Ali, także są plusy tej katastrofy ;)

Podzielcie się swoimi doświadczeniami z AliExpress. Kupiłyście już coś ciekawego czy dopiero się przymierzacie? Nie mogę się doczekać, aż przyjdą moje cudeńka!

Dla osób, które nie przepadają za takimi tematami postów - w weekend już wracam z szablonami, także bądźcie czujni. Powinnam także coś zrobić z szablonem głównym, bo już śnieg spadł, a tutaj nadal trwa lato, ale... jak to  mówią - szewc  bez butów chodzi. Postaram się tym zająć niedługo. 
Czytaj dalej »

03.11.2016

Grafika komputerowa - studia


I tak o to minęły nam trzy miesiące. Najpierw zepsuł mi się laptop, potem przeprowadziłam się i nie miałam internetu, a kiedy już wszystko się unormowało dostałam pracę. Świetnie, powiedziecie, tego chciałaś! Oczywiście, ale praca 220 godzin w miesiącu plus studia zaoczne to słaba sytuacja na blogowanie. Miałam jeden dzień na dwa tygodnie dla siebie i wolałam go spędzić z moimi bliskimi. Piszę w czasie przeszłym, bo się zwolniłam (ha!) i szukam czegoś, co pozwoli mi mieć troszkę więcej czasu na moje pasje.

Dzisiejszy post piszę od ponad miesiąca - serio! Zaczęłam, przerwałam, skasowałam i tak w kółko. Postanowiłam go jednak opublikować, bo może za rok czy dwa ktoś będzie miał takie same dylematy, jak ja i chociaż trochę będę mogła mu pomóc. W końcu jest tu trochę pasjonatów grafiki, prawda?


Dlaczego wybrałam WIT?

Szukając szkoły w Warszawie brałam pod uwagę trzy możliwości. Pierwsza z nich to  Polsko-Japońska Wyższa Szkoła Technik Komputerowych. Miała świetne opinie, ale to, co niestety wykluczyło mnie z rekrutacji to teczka prac. Nie znam się na malarstwie i rysunku, a tam niestety szukali studentów, którzy już posiadali pewne doświadczenie w tych dziedzinach. Osobiście zależy mi bardziej na grafice niż na sztukach plastycznych. PJA wykreśliłam z mojej listy uniwersytetów.

Drugą możliwością była Wyższa Szkoła Technologii Informacyjnych. Podobało mi się, że kładli spory nacisk na przedmioty związane z programowaniem. Nie wykluczam, że kiedyś chciałabym także zajmować się tworzeniem stron internetowych, więc to był dla mnie duży plus. Niestety, ale po rozmowie z kilkoma studentami tej uczelni zmieniłam zdanie. Nie będę się zagłębiać w to, co od nich usłyszałam, bo nie o to chodzi, ale było to na tyle niepokojące, że uznałam, iż nie warto ryzykować.

Zdecydowałam się na Wyższą Szkołę Technologii Informatycznych i Zarządzania. Sam program był w porządku, obawiałam się malarstwa i rysunku (totalnie się na tym nie znam), ale postanowiłam zaryzykować. Dużym plusem było też to, że jedna z osób, która miała prowadzić zajęcia, miała własnego bloga (sami zobaczcie). Jeszcze przed podjęciem decyzji mogłam się przekonać, kto będzie mnie uczył, co wywarło na mnie pozytywne wrażenie. Kadra wydawała się bardzo kompetentna, szkoła miała dość długi staż, a osoby z rekrutacji cierpliwie znosiły wszystkie moje pytania. Na pierwszy rzut oka wszystko było jak najbardziej ok.

Co do kosztów nauki to są one niestety dość wysokie. Na Wit jest to 740 PLN miesięcznie (PJA - 750/ms plus 1000 opłata wstępna,  Wyższa Szkoła Technologii Informacyjnych - 480/ms). Rozumiem jednak, że samo wykupienie licencji Adobe oraz innych programów jest dość kosztowne. Nasuwa mi się jednak jedno spostrzeżenie - gdybym sama miała płacić za studia to nie dałabym rady się utrzymać i musiałabym zrezygnować z mojego marzenia. Smutne, ale prawdziwe.

Studia dzienne czy zaoczne?

Dobre pytanie, prawda? Sama głowiłam się nam nim przed dłuższy okres czasu. Przyznaję, że bardzo chciałabym chodzić na studia dziennie. Wynajmując jednak mieszkanie i pracując tak dużo po prostu nie dałabym rady. Zdecydowałam się na tryb zaoczny, co niestety wiąże się z pewnymi minusami. Większość pracy, którą normalnie wykonalibyście na uczelni, musicie robić w domu. Potrzeba tutaj dużego samozaparcia i dyscypliny, żeby nie odpuścić. Póki co nie jestem w stanie Wam powiedzieć, jak to wyszło. Jest ciężko, to na pewno. Czas przecieka mi przez palce i nie jestem pewna, czy dam radę się ze wszystkim wyrobić. Gdyby moje życie wyglądało inaczej to wolałabym pójść na studia dzienne.

Studia zaoczne odbywają się w co drugi weekend. Zajęcia trwają od 8 do 18/20. Zdecydowanie nie polecam osobom, które nie piją kawy ;) Taki tryb jest dość męczący w połączeniu z pracą, więc każda ilość kofeiny jest w cenie.

Zajęcia 

Zacznijmy od moich ulubionych, czyli od Grafiki Bitmatowej oraz Grafiki Wektorowej 2D. Na pierwszych z nich poznajemy Photoshopa, a na drugich Ilustratora. Wiecie, że miałam już do czynienia z Ap, więc większość rzeczy już znam, ale byłam na to przygotowana od początku. Jestem  jednak samoukiem. Grafika bitmatowa nauczyła mnie, że tylko utrudniam sobie życie, a wszystko mogę zrobić sto razy prościej niż dotychczas! Przez kilka lat niektóre narzędzia Photoshopa omijałam szerokim łukiem myśląc, że są bezużyteczne, a teraz łapie się za głowę, jaka byłam głupia!

Grafika wektorowa również zajmuje wysokie miejsce na mojej liście. To niesamowite, ile rzeczy można zrobić za pomocą Ilustratora. Znam dopiero podstawy, a już jestem zachwycona. Co prawda idziemy dość szybko z materiałem z uwagi na napięty grafik, ale staram się pracować w domu i póki co jest ok.

Malarstwo, rysunek - ciężka sprawa. Szłam na te zajęcia pełna obaw. Bałam się zarówno tego, że nie dam rady, jak i tego, że będę daleko w tyle za grupą. Okazało się, że trochę racji w tym miałam. W mojej grupie są osoby po szkołach plastycznych, kursach... potrafią w doskonały sposób przelać to co widzą na papier. Już mnie to jednak nie stresuje, bo trafiłam na świetnych ludzi. Póki co to od nich dostałam więcej rad i wskazówek niż od osób, które mnie uczą. Co dziwne odkryłam, że lubię malować. W sali panuje niesamowity nieład, sztalugi stoją bez ładu i składu, każda powierzchnia pokryta jest plamami farby. Podczas zajęć nikt się nie odzywa, w tle słychać tylko muzykę i deszcz. Może nie umiem malować tak, jak inni, ale lubię to. Uspokaja mnie. To plus duży zapał do pracy to połowa sukcesu, więc może za kilka miesięcy pochwalę Wam się moimi lepszymi pracami.

Liternictwo, czyli przedmiot, który znienawidziłam. Nie wiem, jak to wygląda na innych uczelniach, ale u mnie są to niesamowicie nużące zajęcia. Przykład? Poświęciłam ponad godzinę, na rysowanie kratek. Trzeba sobie podzielić kartkę (równe odstępy plus marginesy) i narysować kratki. Wydaje się totalnie proste, ale musi się zgadzać każdy milimetr. Ja miałam 3 mm za mało. Dokładnie 3 mm. Musiałam zaczynać od nowa, a to przecież dopiero początek zadania, trzeba będzie wykonać jeszcze pozostałe 95%. I w głowie pozostaje tylko jedna myśl - w czym mi się to kiedyś przyda?

Co do pozostałych zajęć to za dużo nie mogę Wam powiedzieć. Podstawy rysunku perspektywicznego są dość ciekawe, bo uczę się rysować od bardziej technicznej strony. Historia sztuki jest do zniesienia, trafiłam na wykładowce, który dość ciekawie opowiada. Wiedza o strukturach i działaniach wizualnych to wciąż dla mnie zagadka. Robimy na nich dość ciekawe rzeczy w Ap, ale chcę jeszcze trochę poczekać, zanim napiszę coś więcej. A technologie informacyjne to jedna, wielka pomyłka. Ale cóż, zawsze muszą znaleźć się i takie zajęcia, które tylko zapychają czas, prawda? ;)

Na studiach są osoby, które znają się na programach, ale nie umieją malować. Są też ludzie, którzy urodzili się z ołówkiem w dłoni, ale totalnie nie ogarniają Adobe. To bez znaczenia. Przed rozpoczęciem studiów wszyscy obiecywali mi, że zaczynamy od podstaw i to prawda. Nie ma się czego bać. Wszystkiego, czego potrzebujecie, nauczą Wam na zajęciach.

Jeśli macie jakieś pytania to piszcie. To próbny post, nie do końca wiem, czy takie tematy Was interesując, więc każda opinia będzie pomocna.

Co do wiadomości, meili - odpiszę, obiecuję!  Nie zaglądałam tam co prawda od dłuższego czasu, więc aż strach patrzeć, ile spraw tam się namnożyło. Jeśli chcecie szybko się ze mną skontaktować to facebook jest najlepszym wyborem. Co do zamówień to proszę, dajcie mi znać, kto z Was jeszcze je chce. Rozumiem, że te dwa  miesiące to tak długi okres czasu, że niektórzy już mają swoje wymarzone szablony.

Swoją drogą dzisiaj przejrzałam kilka blogów graficznych i jestem załamana. Wszystko ruszyło do przodu, a ja zatrzymałam się jakieś półtora roku i nie nadążam za aktualnymi trendami i nowymi rzeczami. Czasem myślę, że to już nie dla mnie. Poniżej macie próbki szablonów, które odzyskałam i być może pojawią się w najbliższym czasie.

Czy nie chciałby ktoś ze mną prowadzić bloga? Szczegóły w wiadomości prywatnej. 

Czytaj dalej »

30.08.2016

Houston, mamy problem

Cześć kochani,
tym razem krótki post informacyjny. Przedwczoraj padł mi system w laptopie. Gwarancję mam w innym mieszkaniu, więc do czwartku muszę czekać, żeby oddać go do naprawy. Potem zapewne minie kilka kolejnych dni nim serwis odda mi komputer. Najgorsze, że obawiam się, że znikną wszystkie pliki z dysku. Głupia ja, szykując szablony nie wrzucałam ich do dysk internetowy. Zawsze robię grafikę i od razu kody, ale teraz robiłam inaczej. Uznałam, że lepiej będzie zrobić dużo grafik potterowskich, a potem dopiero wstawiać je na blogi... co było błędem. W tym momencie do dyspozycji mam tylko Złomka, czyli 7-letniego grata, który kiedyś mi służył. Staruszek strasznie wyje przy włączaniu (WYJE! Dosłownie!) i ma kompletnie popsuty system ładowania, wyłącza się przy najmniejszym szturchnięciu. Krótko mówiąc - jestem w kropce. 
To wszystko oznacza, że miesiąc tematyczny trzeba przełożyć. Kolejne posty też będą dopiero wtedy, gdy będę mieć sprawny sprzęt. Szczerze mówiąc jestem wściekła - przez ostatni tydzień spędzałam niemal całe dnie przy komputerze, żeby wszystko wyszło idealnie, a to wszystko tak po prostu zniknęło. Aż odechciewa się blogować.
Czytaj dalej »

25.08.2016

Gdzie znaleźć idealny prezent?


Lipiec, sierpień i wrzesień to zawsze gorące miesiące, jeśli chodzi o prezenty, przynajmniej u mnie. Wtedy właśnie odbywają się jedne z najważniejszych dni w roku - urodziny mojego chłopaka i nasza rocznica. Przyznam, że z każdym razem jest mi trudniej znaleźć idealny podarunek, głównie dlatego, że już wszystko mu dałam. Przeglądając w mnóstwo stron w końcu trafiłam na tę, które niesamowicie mi pomogła - MyGiftDna.
Od razu rzucił mi się w oczy kubek termiczny z grawerowanym imieniem. Pamiętam, jak mój luby ostatnim razem kupił sobie coś takiego - nie wytrzymało nawet tygodnia i szybko wylądowało w koszu. Tym razem, zachęcona pozytywnymi opiniami, postanowiłam zaryzykować jeszcze raz. I to było to!

Do domu, po kilku dniach wolnego, wróciliśmy nocą. Mimo to luby od razu rozpakował prezent. Dla takiego uśmiechu warto byłoby wydać każde pieniądze :) Obejrzał podarunek z każdej strony, dał mi buziaka i od razu chciał parzyć kawę, aby wypróbować prezent. Ledwo udało mi się go powstrzynać i namówić, aby poczekał na następny dzień ;)

Nie ma to tamto, trzeba sprawdzić, czy wszystko jest tak, jak powinno. Pierwsze wrażenie było jak najbardziej pozytywne. Kubek termiczny wydawał się bardzo porządnie zrobiony, prezentował się świetnie. Nic nie przeciekało. Trzymając go w dłoni nie czuło się gorąca, które w sobie chował. Poza tym sam grawer był dopracowany, dokładnie taki, jakiego oczekiwałam.

Nie myście jednak, że na kubku się skończyło. Znacie mnie i moją słabość do zakupów. Postanowiłam zrobić prezent także sobie, mianowicie notatnik z napisem "Sekretne plany dominacji nad światem", który od razu chwycił mnie za serduchu. Zwłaszcza, że za czasów lat dziecięcych sama chciałam zostać jakąś dyktatorką i władczynią absolutną. 

Notatnik posłużył mi dzisiaj do zaplanowania działań blogowych na kolejne tygodnie. Zanim opanuję świat muszę najpierw zapanować nad moim skrawkiem blogosfery. Za każdym razem, kiedy patrzę na okładkę czuję dumę, że mam takie cudeńko. Tak jakby ktoś idealnie wiedział, czego na ten moment potrzebuję. Kilka dni wolnego, a teraz jeszcze dzień na zamku pozwolił mi odetchnąć i wrócić do Was z nową energią. Dziś zrobiłam już dwie prace na wrzesień, więc mogę powiedzieć Wam jedno - wrzesień jest nasz! :)

Zerknijcie, może na MyGiftDna kryje się także idealny prezent dla Was? Ja już planuję kolejne zakupy, tym razem zapewne skuszę się na ten kubek. Z nim o wiele łatwiej zacząć dzień z pozytywną energią :)
Czytaj dalej »