g

g
Na blogu znajdziecie mnóstwo szablonów na blogspota o przeróżnej tematyce. Już stworzone i do ogólnego użytku znajdują się w galerii. Gdyby nie było tam waszej wymarzonej pracy to zawsze możecie zamówić coś specjalnie dla Was. Polecam także zaglądanie do zakładki z propozycjami. Tworząc nowe, wolne szablony zawsze kieruję się waszymi pomysłami. Raz w tygodniu pojawia się recenzja wybranej przeze mnie rzeczy. Bardzo często są to książki, ale czasem zdarzają się też inne produkty. Najczęściej publikuję je w okolicach weekendu. O nowościach zawsze informuję na moim Facebooku. Prócz grafiki i recenzji publikuję wszelkiego rodzaju posty z przemyśleniami. Jest to bardzo szeroka kategoria i może pojawić się dosłownie wszystko. Piszę o tym, co aktualnie siedzi mi na duszy, co mnie zaciekawiło i uważam, że może być to również interesujące dla Was.

18.04.2016

Dwie historie

Cały czas mam kłopot z AP, totalnie żadna wersja mi nie działa. Gdyby ktoś podesłał mi link albo stronę, gdzie mogę zdobyć pełną, sprawdzoną wersje tego programu to będę wdzięczna, bardzo by mi to pomogło. Póki co nie mam na czym tworzyć :/
Rozmawiałam dziś z koleżanką. Znamy się jeszcze od przedszkola, dużo razem przeżyłyśmy. Pamiętam czasy, kiedy zakładałyśmy blogi, spotykałyśmy się u niej i podekscytowany planowałyśmy dalsze losy naszych bohaterów. Wracałam potem do domu i pisałam. Na kartce, w zeszycie, aż ręka bolała mnie tak bardzo, że nie byłam w stanie kontynuować. Fajne czasy :) W każdym razie natchnęła mnie i przekopałam dziś stare blogi, poczytałam prologi, kilka rozdziałów i w sumie to chętnie bym pisała dalej. Wybrałam dwa prologi - wybierzcie, który jest lepszy według Was. Każda opinia będzie dla mnie bardzo ważna :) Każda historia jest inna, ale wątek magiczny będzie w każdej. Ta, która bardziej Wam się spodoba, doczeka się kontynuacji.
Prolog nr 1
     Prawie nic nie czuję, kiedy patrzę w ich puste twarze. Nie przerażają mnie już, nie sprawiają, że serce bije szybciej, a dłonie zaczynają się pocić. Brakuje początkowego zdziwienia i strachu przed tym, co obce. Nie uśmiecham się, nie udaję, iż wszystko jest dobrze. Spoglądam w ich oczy i widzę własne odbicie... ale nawet to nie sprawia, że jest mi przykro.
     Jestem taka sama jak oni. Bezbarwna. Nieczuła. Nie żyję, ale jeszcze nie umarłam. Egzystuję. Czasem myślę o tym, jakby potoczył się mój los, gdybym dokonała innego wyboru. Widzę siebie w gronie znajomych, siedzę po środku, tak jak zawsze. Po mojej prawej stronie jest Rachel - piękna, nieustępliwa, arogancka Rachel. Bez trudu wyobrażam sobie jej kpiąco wykrzywione wargi i głośny śmiech. Zupełnie inaczej wygląda Veronica. Zawsze trzyma się trochę z tyłu, półkroku za nami. Blond włosy anioł o ostrym umyśle. Nie ma zagadki, której nie potrafiłaby rozwiązać.
     W moich marzeniach, on też tam jest - perfekcyjny, jak zawsze. Ma kruczoczarne włosy, niebieskie oczy i uśmiech, który potrafi skraść serce. Nie ukrywamy naszego związku. Trzyma mnie za rękę, kreśląc swoim kciukiem delikatne wzory na mojej dłoni. Nie potrafimy przetrwać bez swojego dotyku, choćby przez krótką chwilę. Kocham go, a on kocha mnie.
     Dwa lata temu byłabym wściekła. Złościła się, warczała, krzyczała... teraz mam wrażenie, że emocje prześlizgują mi się przez palce. Z każdym dniem jest ich coraz mniej. Niedługo zostanie tylko pustka, bezkresna nicość.
     Dr Scoot chrząka znacząco, chcąc zwrócić na siebie naszą uwagę. Udaje jej się to, ale tylko połowicznie. Thomas, chłopak siedzący obok mnie, nadal spogląda w sufit, jakby widział coś naprawdę interesującego. Ignoruję go, tak jak reszta osób. Nie chcę wiedzieć, co ten drobny, jasnowłosy chłopak widzi w poszarzałym kawałku betonu. Mam wystarczająco własnych zjaw.
     - Witajcie kochani, jak wam minął tydzień? - zaczyna kobieta, jednocześnie wyjmując dyktafon z czarnej teczki. - Jest dwudziesty dziewiąty listopada dwa tysiące dwunastego roku, zaczynamy kolejną sesje. Doktor prowadzący - Elizabeth Scoot. Numer grupy - pięćdziesiąt dwa. Kto zacznie?
     W sali zapada cisza. Prostuję się na krześle, gdy jej wzrok pada na mnie. Ledwo mogę się powstrzymać od poprawienia koszuli i włosów. Ma w oczach coś, co mnie przeraża. Spojrzenie, które zupełnie nie pasuję do wyglądu i tonu głosu. Schylam głowę przypatrując się jej butom. Dzięki temu mogę udawać, że nie widzę dziwnego błysku i radości, kryjącej się za okularami.
     - Rosalie, może Ty? Wiesz, co powiedzieć.
     Krzywię się, ale kiwam głową w stronę podłogi. Powtarzamy ten sam rytuał, tydzień za tygodniem.
     - Nazywam się Rosalie i jestem tu, ponieważ zabiłam człowieka.
    Słowa wychodzą z moich ust bez trudu. W innym miejscu, w inny czasie, mogłyby wywołać oburzenie - tutaj jest tylko obojętność. Amanda, pulchna kobieta w średnim wieku, siedząca dwa krzesła ode mnie, zabiła całą swoją rodzinę. Najpierw zatruła im jedzenie, a potem pocięła ich ciała na kawałki - dokładnie sto pięć. Słyszałam tę historię tyle razy, iż mam wrażenie, że mogłabym nawet powiedzieć, w których miejscach cięła. W porównaniu do niej, mój czyn wydaje się niczym szczególnym.
     Dr Scoot odchyla się na krześle i uśmiecha szeroko, jakby słyszała moje myśli. Patrząc na nią, starannie omijam oczy.
     - Powiedz coś więcej, Rosalie. Żałujesz tego, co zrobiłaś?
     Przypominam sobie jego dłonie na jej ciele. Słyszę pogardliwy śmiech, tak różny od tego, który był wcześniej. Widzę krew - na dłoniach, na ubraniach, na jego głowie. Mogłabym powiedzieć, że żałuję, gdybym mogła cofnąć czas, to postąpiłabym inaczej, ale nie muszę kłamać. Spędzę w tym zakładzie resztę życia i nic tego nie zmieni.
     - Nie - odpowiadam w końcu, a mój głos jest głośny i pewny, pierwszy raz tego wieczoru. - Zasłużył na wszystko, co go spotkało.
     Mówiąc, patrzę w bok. Stoi tam chłopak o kruczoczarnych włosach i niebieskich oczach, które kiedyś kochałam. Jest skąpany w szkarłacie, który strumyczkiem spływa na podłogę, tworząc kałuże. Wygląda oszałamiająco, nawet teraz, a mimo to nie czuję nic.
- Zasłużył - powtarzam, a on znika.
     Wiem, że w wróci, kiedy zapadnie zmrok

Prolog nr 2
Wszystko było dobrze.

Mówią, że dobro zawsze zwycięża. Bohater, skromny, ale bardzo odważny młodzieniec pokona potwora i na świecie zapanuje pokój. Nastanie poranek, piękniejszy i dłuższy, niż wszystkie poprzednie. Promienie wschodzącego słońca zmyją krew, zgliszcza i ciała złoczyńców, pozostawiając jedynie tych dobrych – zwycięzców.
Wierzyłeś w to. Wierzyłeś w to tak mocno, że kiedy wszystko okazało się kłamstwem poczułeś, jakbyś kolejny raz umierał. Niemal widziałeś, jak zielone światło pędzi w twoją stronę, niszcząc po drodze wszystkie marzenia i plany. Zamarłeś, próbując odetchnąć świeżym powietrzem, ale zamiast tego poczułeś swąd dymu. Duszący, okropny smród, którego miałeś nadzieję już nigdy nie spotkać. Potwór wrócił, a świt topił się we krwi swoich obrońców.
Zniszczyłeś horkrusky, rzuciłeś Avade, a mimo to wojna nadal trwała. Tak jakby Voldemort nie rozumiał, że powinien zginąć. Rozważałeś wiele opcji, ale nigdy taką, że on mógłby znowu wrócić.
Oszukany. Poczułeś się oszukany.
Nie płakałeś. Bohaterowie nie płaczą, Harry. Zamiast tego podniosłeś pięść i krzyknąłeś kilka pięknych haseł, które porwały tłum. Podążali za tobą, niczym baranki idące na rzeź. Szkoliłeś ich, pocieszałeś i wycierałeś łzy, ale to nie miało znaczenia. Umierali przez ciebie i umierali dla ciebie. Robili to tak długo, aż twarze i imiona zaczęły zacierać się w twojej pamięci. Pamiętałeś tylko tych najważniejszych. Rona, który zginął wiele miesięcy wcześniej, ratując swoją młodszą siostrę (to powinieneś być ty). Ginny, torturowaną tak długo, aż straciła zmysły. Zabicie jej było aktem litości, nie tchórzostwa (w snach widzisz tylko jej oczy – wypełnione strachem i nienawiścią). Hermione, która w ostatniej chwili popchnęła cię na bok i przyjęła twoje zaklęcie (winny, winny).
Zabijałeś. To nie krew płynęła w twoich żyłach, ale nienawiść. Niesamowita, uzależniająca nienawiść, która nadała rytm twemu życiu. Nikt już nie śmiał szydzić z twojego imienia, umniejszać twoje dokonania. Szeptali, gdy wypowiadali twoje nazwisko, jakbyś mógł usłyszeć ich z drugiego końca kraju. Wrogowie bali się ciebie, przyjaciele szanowali. Jedynie wtedy, kiedy nie patrzyłeś, rzucali ci zaniepokojone spojrzenia. Nic jednak nie mówili. To była wojna, a ty byłeś ich przywódcą.
Dwa lata po fałszywym zwycięstwie znów znalazłeś się w Zakazanym Lesie. Wszyscy cię opuścili, nawet twoja ukochana nienawiść, więc w końcu mogłeś pozwolić sobie na smutek. Zniknęły sztywno wyprostowane plecy, wysoko podniesiona głowa i kpiący uśmieszek. Zostałeś tylko ty i ręce, na których zawsze była krew. Szedłeś, nie wiadomo gdzie i nie wiadomo po co. W pewnym momencie potknąłeś się i upadłeś, a twoja dłoń natrafiła na mały, gładki kamień. Kątem oka dostrzegłeś błysk rudych włosów.
Minęły miesiące, nim zauważyłeś, że to nie jest ta sama Ginny. Jej włosy były trochę zbyt przezroczyste, a oczy za bardzo szkliste. Chociaż śmiała się, uśmiechała i mówiła tak samo, to jednak czegoś jej brakowało. Czegoś zbyt ulotnego, by można było to nazwać i zbyt ostrego, by cię nie raniło. Po raz kolejny czułeś się oszukany, tym razem przez samego siebie.
Kiedy w jednej ze siedzib śmierciożerców znalazłeś obietnicę lepszego życia, nie zastanawiałeś się długo. Poczułeś nadzieję, tą samą, którą czułeś próbując zabić Czarnego Pana.
Zamknąłeś oczy i wypowiedziałeś zaklęcie.

Wszystko będzie dobrze, Harry.

***
Pamiętajcie, że jeżeli chcecie wesprzeć bloga wystarczy kliknąć w reklamy pod postami. Z góry wielkie dzięki ;)

11 komentarzy:

  1. Pierwszy prolog- mistrzostwo 👍❤

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie bardziej podobał mi się pierwszy prolog ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy prolog bardzo mnie zaintrygował.

    OdpowiedzUsuń
  4. http://www.adobe.com/pl/products/photoshop.html < Tutaj można zakupić Photoshopa. Jestem pewna, że będzie działał. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurczę, uwielbiam HP i nawet ciekawa wydaje się ta twoja historia, ale ten pierwszy prolog był... no po prostu świetne. Chciałabym wiedzieć, o co chodzi w tej historii. Zaciekawiłaś mnie od samego początku. Chciałabym tak pisać, naprawdę. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. czy wszystkie szablony jakie były w galerii nagle przestały istnieć czy może gdzieś je jeszcze znajdę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stara galeria nadal jest dostępna, tak samo jak archiwum.

      Usuń
  7. Oba są świetne, ale chyba bardziej ciekawi mnie prolog 2. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwszy prolog - mistrzostwo

    OdpowiedzUsuń